Monday, 2 November 2020

RAJSKI OGRÓD


Opowiadał mi frater Adalbertus:
Przebywałem kiedyś w bogatym opactwie, które otoczone było wielkim i pięknym ogrodem. Mając raz trochę wolnego czasu poszedłem się trochę po owym ogrodzie poprzechadzać. Był słoneczny poranek, ogród był jeszcze owiany mgiełką, krople rosy wisiały na wysokich trawach i na gałęziach drzew. Była to pora roku, kiedy niektóre drzewa obsypane są kwieciem, ich aromat unosił się w powietrzu dodając ogrodowi nieziemskiego wprost uroku. Panowała absolutna niemal cisza przerywana jedynie świergotem ptaków i brzęczeniem pszczół. Pomyślałem sobie, że tak chyba musiał wyglądać Raj. Chodziłem zauroczony przez dłuższy czas, aż w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że właściwie nie wiem gdzie jestem. Kompletnie się w tym rajskim ogrodzie zawieruszyłem. Przyszła mi wtedy do głowy dziwna myśl: otóż w biblijnym Raju Adam potrafił się tak zawieruszyć, że sam Jahwe Elohim nie potrafił go znaleźć, skoro chodził i wołał „Adamie, gdzie jesteś?” Dziwna właściwie to opowieść: czyżby Jahwe Elohim nie był wszechwiedzący? Tymczasem jednak miałem bardziej przyziemny problem do rozwiązania: jak się wydostać z ogrodu, w którym się zgubiłem? Chodziłem i chodziłem najwyraźniej zataczając koła, bowiem co jakiś czas rozpoznawałem miejsca, w których byłem już wcześniej. W końcu powiedziałem głośno sam do siebie:
„Panie Boże, wskaż mi jak się mam wydostać z tego rajskiego ogrodu.”
Przez cały ranek nie spotkałem żywej duszy, dlatego zdumiałem się usłyszawszy w odpowiedzi słowa:
„Jak to, wydaję się fratrowi że jest w raju, ale chce się z niego wydostać?”
Obejrzałem się i zobaczyłem pod jednym z drzew osobnika siedzącego w pozycji pół-lotosu i zatopionego w kontemplacji. Osobnik ten miał na sobie wyświechtane portki, włosy i brodę miał długie i nieuporządkowane, a obok niego w trawie stała para butów z zielonymi sznurowadłami. Myślałem w pierwszej chwili, że Pan Bóg wysłuchał mojej modlitwy i zesłał mi kogoś, kto wskaże mi drogę wyjścia z tego miejsca. Zapytałem go więc:
„Czy mógłbyś mi wskazać drogę wyjścia z tego rajskiego ogrodu?”
„Aha”, odrzekł on, „myślał frater, że Pan Bóg wysłuchał jego prośby. Ciekawe ma frater oczekiwania. A skąd frater wie, że Pan Bóg mu wszystko tak po prostu powie? Przecież w Rajskim Ogrodzie On sam wołał Adama pytając gdzie jest. Czy wie frater dlaczego?”
Patrzałem na niego bez słowa, zdumiony zbieżnością tego co właśnie mówił z tym, co przed chwilą sobie pomyślałem. On tymczasem ciągnął dalej:
„Odpowiedź jest prosta: Jahwe Elohim chciał, by Adam sam zadał sobie to pytanie. I po to właśnie to pytanie zapisane jest w Księdze, by wszyscy potomkowie Adama sobie je zadawali. Modlitwa ma być podobno rozmową z Bogiem, a nie monologiem próśb do Niego skierowanych. To człowiek jest stworzony po to, by służyć Bogu, a nie odwrotnie.”
Przyznam się, że trochę mnie zniecierpliwił. Zapytałem go więc:
„Kim właściwie jesteś, obdartusie, i co robisz w ogrodzie opactwa?”
„Kim jestem? Hm. Jeśli koniecznie chcesz, możesz mnie nazywać Szuszwolem ze Swarzyndza. A co tu robię? Ano siedziałem sobie pod drzewem i próbowałem w ciszy usłyszeć odpowiedź na pytanie gdzie jestem, póki ktoś nie przyszedł i nie zaczął robić hałasu.”
Poczem zatopił się ponownie w kontemplacji i już nic więcej nie mogłem z niego wydobyć. Zostawiłem go więc pod drzewem i poszedłem na własną rękę szukać wyjścia z tego rajskiego ogrodu.

No comments:

Post a Comment

RUMBA

Opowiadał mi frater Adalbertus: Podczas swoich wędrówek zaszedłem kiedyś do miasta zwanego Wolnogrodem. Nazwę tę owo miasto nosiło od czas...